Published: April 24, 2025
339
1.9k
5.1k

🧵 Dziś kolejna brutalna lekcja czym jest naprawdę „europejska solidarność”. Komisje SEDE oraz ITRE w PE przyjęły Europejski Program na rzecz Przemysłu Obronnego (EDIP). Niestety, tak jak ostrzegaliśmy, finalna wersja tego programu nie jest korzystna dla Polski. Platforma Obywatelska, która po niewczasie zorientowała się w powadze sytuacji bezskutecznie starała się odroczyć głosowanie. Niemal wszystkie polskie propozycje – w tym złożone przez PO zostały odrzucone. Trzeba przyznać, że europosłowie @AndrzejHalicki i @Gasiuk_Pihowicz starali się walczyć o poprawki dobre dla Polski (również nasze - ja złożyłem ich ponad 60) – niestety przegrali z kretesem. Duże firmy z Francji i Niemiec mogą być zadowolone, my możemy mówić o kolejnej straconej szansie. Zapraszam na nitkę wyjaśniającą o co chodzi z EDIP.

W marcu 2024 r KE opublikowała tekst programu EDIP, a zatem Parlament Europejski mógł rozpocząć nad nim prace. Głównym celem programu było zwiększenie (stworzenie nowych zdolności) i przyspieszenie produkcji zbrojeniowej w Europie. Biorąc pod uwagę wojnę na UA frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów @ecrgroup, której częścią jest @pisorgpl, postulowała jak najszybsze rozpoczęcie prac nad tym programem, jednak na wniosek Europejskiej Partii Ludowej @EPPGroup, w której jest @Platforma_org, rozpoczęcie prac zostało przesunięte na później. Mimo, że z arytmetyki europarlamentarnej wynikało, iż program powinien być prowadzony przez ECR, EPP łamiąc zasady, przejęło ten projekt. Po blisko 9cio miesięcznej zwłoce prace zaczęły się dopiero w styczniu 2025.

Prace nad EDIP wpisały się w szereg inicjatyw podjętych w ostatnim czasie między innymi w ramach planu ReArm Europe. Były to inicjatywy przedstawiane jako projekty na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa europejskiego, w tym rozwoju europejskiego przemysłu zbrojeniowego, jednak w istocie rzeczy analiza zapisów rozrzuconych w różnych dokumentach (ReArm Europe, Safe, Biała Księga na rzecz europejskiej gotowości obronnej 2030, Sprawozdanie z realizacji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony za rok 2024, i in.) wynika jasno, że zmiany idą w kierunku: 1.Przekazania części kompetencji w zakresie obronności z krajów narodowych do Komisji Europejskiej (działania pozatraktatowe) – tzn. dalsza centralizacja UE 2.Odejścia w obszarze obronności od podejmowania decyzji jednomyślnie na rzecz głosowania większościowego 3.Tworzenia mechanizmów wspierających rozwój i finansowanie przemysłu zbrojeniowego w największych krajach UE – przede wszystkim Francja i Niemcy 4.Tworzenia „Europejskiej Unii Obrony”, która de facto będzie projektem osłabiającym dla @NATO 5.Tworzenia Jednolitego Europejskiego Rynku Obronnego, połączonego z konsolidacją, która będzie preferowała duże koncerny zbrojeniowe stając się realnym zagrożeniem dla mniejszych, między innymi polskich firm.

Jako europosłowie PiS od początku zwracaliśmy uwagę na te zagrożenia. Podkreślaliśmy konieczność zachowania kontroli nad Wojskiem Polskim, kompetencjami w zakresie budżetu i realnego wsparcia dla małych i średnich firm zbrojeniowych, zwłaszcza w krajach Wschodniej Flanki NATO. Jednak zamiast dyskusji nt. wskazywanych problemów spotkaliśmy się z nagonką polityczno – medialną (głównie ze strony PO i mediów tej formacji sprzyjających) i absurdalnymi zarzutami: jesteśmy przeciw wydatkom na zbrojenie, przeciw „Tarczy Wschód” i tym podobnymi idiotycznymi oskarżeniami.

Wracając do dziś przyjętego tekstu EDIP. W styczniu po rozpoczęciu prac (toczyły się w dwóch komisjach ITRE i SEDE) szybko okazało się, że nad projektem kontrolę przejęli Francuzi (zostali głównymi sprawozdawcami w obu komisjach). Godna propaństwowa postawa Francuzów – ponieważ pochodząc z dwóch przeciwnych frakcji politycznych współpracowali szybko i zgodnie (piszę bez ironii – nic tylko się uczyć). Biorąc pod uwagę ogromne zróżnicowanie struktur i potrzeb przemysłów obronnych w państwach członkowskich UE, taki wybór poskutkował skrajnie jednostronnym podejściem, wyraźnie faworyzującym zachodnioeuropejskie – a szczególnie francuskie i niemieckie – interesy przemysłowe.

Ale na tym nie kończą się problemy i błędy europosłów z PO. Kuriozalnym jest fakt, że to właśnie ta sama grupa polityczna, która wcześniej zwlekała z rozpoczęciem procedowania EDIP, doprowadziła w marcu br. do rozpoczęcia prac nad dokumentem w trybie pilnym i uproszczonej procedurze. W praktyce oznacza to uniemożliwienie realnej dyskusji, wyłączenie z prac całego Parlamentu dokument był procedowany przez współuczestniczące komisje ITRE i SEDE, z pominięciem szerszej debaty i demokratycznej kontroli. W przypadku tak kluczowego dokumentu jak EDIP, który może na lata ukształtować politykę UE odnośnie przemysłu zbrojeniowego, takie działanie jest nieakceptowalne. Trudno o bardziej wymowny przykład politycznej niekonsekwencji i lekceważenia zasad, które @Europarl_PL powinien chronić, a nie naruszać.

Ostatecznie powstał i został dziś przyjęty program, który preferuje duże firmy, z krajów Europy Zachodniej. Konieczność 70% (a preferowanie 80%) komponentów z Europy - brzmi dobrze na papierze, ale co to oznacza w praktyce? To cios w polski przemysł zbrojeniowy i całą wschodnią flankę Unii. Nasze firmy, często opierające się na technologii spoza UE — w tym z USA czy Korei Południowej — zostają praktycznie wykluczone z udziału w programie. Odrzucenie polskich poprawek dających preferencje dla firm z krajów Wschodniej Flanki, dla firm z krajów które przeznaczają największy % PKB na obronność, gwarantujących „koperty krajowe” przy podziale środków – świadczy o prawdziwych intencjach autorów. Dlaczego mamy karać kraje, które od lat inwestują w rozwój obronności i modernizację armii, tylko dlatego, że nie wszystko produkujemy UE? To niesprawiedliwe i szkodliwe z punktu widzenia europejskiego bezpieczeństwa. EDIP w obecnym kształcie to projekt, który zamiast wspierać obronność Europy, dzieli ją i marginalizuje tych, którzy powinni być jej fundamentem, a interesy zachodnioeuropejskich gigantów zbrojeniowych stawia ponad bezpieczeństwem całej wspólnoty.

Tak jak pisałem we wstępie - europosłowie @Platforma_org popełnili błąd. Zapomnieli, że „europejska solidarność” istnieje zwykle wtedy jeżeli jest korzystna dla Niemiec lub Francji, w innych przypadkach, zwykle można o niej zapomnieć. Liczą się twarde interesy. Na ostatniej prostej próbowali ratować sytuację – wspierali korzystne dla polskiego przemysłu zbrojeniowego między innymi przygotowane przez nas poprawki – zostały odrzucone, apelowali o odłożenie głosowania (poparliśmy ich jako PiS) – zostali zignorowani, na koniec w ostatnim głosowaniu z bezsilności wyjęli karty do głosowania z czytników. Popełnili błąd, bo nie wierzę w ich złą wolę, ale konsekwencje poniesiemy wszyscy, a przede wszystkim polscy przedsiębiorcy. A więc środki europejskie na wzmocnienie przemysłu obronnego będą. Szkoda tylko, że nie skorzystają, lub skorzystają z nich, ale w znikomym stopniu, polskie firmy zbrojeniowe…

Share this thread

Read on Twitter

View original thread

Navigate thread

1/9