Wiele takich komentarzy do mojego wpisu ze wczoraj, ale to nieprawda! W PRL dzietność była wysoka dzięki wsi. Brak edukacji seksualnej + potrzeba rąk do pracy w rolnictwie = wysoka dzietność. W 1968 roku TFR na wsi wynosiło 3,47. Ale w miastach historia jest już zupełnie
Nota metodologiczna: stosuję tu skrót myślowy jeśli chodzi o to, ile dzieci miała przeciętna młoda rodzina. Takich danych nie ma, ale mamy dane o tym, którym z kolei dzieckiem matki były dzieci urodzone w 1968 i 2023 roku i właśnie średnio nowy warszawiak urodzony w '68 był 1,58.
cc @KMaminski który robi super opracowania starych roczników demograficznych
@sheemawn "Przeciętna młoda rodzina w Warszawie miała w 1968 mniej dzieci niż dzisiaj: 1,58 v. 1,66! TFR był wyższy niż dziś tylko dzięki temu, że mniej było kobiet całkowicie bezdzietnych." To ja już nic nie rozumiem, to kobiety bezdzietne nie wliczają się do średniej?
@3d4ca5dd Bezdzietne liczą się do TFR, ale z oczywistych przyczyn nie można doliczyć ich do statystyki kolejności urodzenia dziecka (bo nigdy nie urodziły żadnego)
@sheemawn Jak pisałem w poniższym wątku, dzietność w miastach spadła poniżej zastępowalności pokoleń w 1963, a w dużych prawdopodobnie w 1931. Ostatnie 2 dekady PRL to jednak ...wzrost dzietności w miastach (o 2% w latach 70-89), co trudno nie wiązać z mieszkaniami. https://x.com/KMaminski/status...
@sheemawn I to jest bardzo ważny wpis. Dzieci na wsi kiedyś to była tania siła robocza, traktowane przedmiotowo. Teraz głównie kobiety wyjeżdżają ze wsi do miast a faceci zostają i są samotni albo mają max dwójkę dzieci. Miasta zawsze miały podobną dzietność.
@sheemawn Ot i co. Nie potrzeba wojującego feminizmu. Wystarcza że edukacja dotarła na peryferia. Wraz z upowszechnieniem smartfonów upadły cudy i jawne objawienia. Teraz powoli upada zapyziały patriarchat. Zniżka TFR na całym świecie to zjawisko kulturowe @DemografiaPl
@sheemawn Spadek dzietności wiąże się z modą i zmianą stylu życia. Dzieci dzisiaj postrzegane są jako balast, promowane są inne postawy i później ci co je mają czują się jak staroświeckie dziwolągi.Zmieniło się także podejście do dzieci-kiedyś były traktowane jako świętość,dzisiaj są bo są
@sheemawn Przede wszystkim inne są motywacje do posiadania dzieci. Kiedyś kwestia zapewnienia szczęśliwego dzieciństwa i dobrych warunków nie była niemalże brana pod uwagę. To zmienia kompletnie postać rzeczy.
@sheemawn Dlatego można już znieść przywileje kobiet i wiek emerytalny powiązać im że statystyczna długością życia, a więc ustalić na około 70 lat
@sheemawn nieprawda, dzietnosc w miastach w PRL takze byla wyzsza niz obecnie, co prawda nizsza niz na wsi, ale ta przepasc sie systematycznie zmniejszala (slabej jakosci wykres znaleziony na szybko, ale ilustruje to o czym mowie)
@sheemawn A jak to wyglądało 60 lat temu na zachodzie, w Hiszpanii, Włoszech? Mam wrażenie że w tej dyskusji skupiamy się na Polsce, tak jakby to był tylko nasz problem, a reszta świata miała TFR w okolicy 2,5 podczas gdy problemy są mniej więcej wszędzie takie same, tylko przyczyny różne.
@sheemawn XD czyli edukacja seksualna zmniejsza dzietność. Brawo. Jedyna rzecz, z którą można się zgodzić.
@sheemawn Dzietność w miastach nie była duża, ale place zabaw były zawsze pełne dzieci, w podstawówce w roczniku 6-7 klas po 30 osób - teraz 3 klasy i place zabaw w okolicy przerobione na parkingi 🙃
@sheemawn Na moim podwórku w Poznaniu KAŻDA rodzina w wieku "produkcyjnym" miała 2 dzieci oprócz mojej, bo jestem syngielton. A jak do sasiadów dziadersów przyjeżdzały wnuki na swięta bylismy w stanie wystawić pluton zmechanizowany dzieciarni.
@sheemawn Jestem rocznik 79, w klasie mialem kolegę który miał 5tke rodzeństwa, a kilka innych osób 2jke rodzeństwa. Rodzina 2+2 to byl "standard" a TFR był na pewno wyższy w miastach niż obecnie. Dziś 2jka to max jest, 3jka to rzadka egoztyka już..
@sheemawn Prawda. Plus to że niemal do końca PRL spadała średnia wieku urodzenia pierwszego dziecka!
@sheemawn Ktoś wrzucał statystyki dzietnosci z 2 RP i już wtedy dzietnosc w miastach szorowała po dnie, mimo że jako kraj mieliśmy bardzo duża dzietność jak na tamte czasy.
@sheemawn Już nie przesadzajmy z tym robieniem dzieci dla siły roboczej i robieniu głupków z ludzi na wsi co nie wiedzą skąd się dzieci biora. Było co żreć i gdzie spać, matka w domu, babcie pod nosem. Robota też bardziej sezonowa.
@sheemawn Czy nie jest tak, że praktycznie przez całą historię miasta mają ujemny przyrost naturalny i ich wzrost jest zawsze dziełem dodatniego salda migracyjnego?
@sheemawn Nareszcie ktoś to zauważył i publicznie wyłożył w przestrzeni publicznej. "Problem" z polską demografią nie zaczął się od upadku komuny, ale znacznie wcześniej. Wraz z mechanizacją rolnictwa i rozwojem przemysłu i miast.
@sheemawn Piwczyk kłamiesz i manipulujesz danymi. Lata 1966-68 to dołek demograficzny - poprzednie pokolenie urodziło w kilkunastu latach powojennych a kolejne mogące rodzić było w 1968 nastolatkami.
@sheemawn pokolenie poprzedniego wyżu z lat 70/80 nie ma dzieci (lub ma je znacznie później więc mniej). chyba nie dlatego, że była jakaś ultra wysoka migracja wieś->miasto. w latach 90 ekonomiczne było trudno, a po 2010 było już chyba za późno. tu bym upatrywał obecnie niskiej dzietności
@sheemawn Osoby mające rodziców i dziadków z dużych miast doskonale wiedzą, że w tamtych czasach w tamtym środowisku dwójka dzieci to był już naprawdę spory wynik. Natomiast bezdzietnych musi obecnie przybywać, skoro transfery "prorodzinne" są skrajnie regresywne.
@sheemawn Zacofaniem? Co Pan pi....? Zdradzę Panu tajemnicę. Jeśli ludzie nie chcą mieć dzieci to ich nie mają. Nie uważam wieś za "zacofaną". Może trudno będzie Panu w to uwierzyć ale dzieci nie były traktowane jako "ręce" do pracy ale jak "jedyny skarb jaki po Nas zostanie". Pozdrawiam
@sheemawn Jak o tym myślałem, to zdałem sobie sprawę, że pop kulturze w PRLu, którą znam było mało dzieci. W Alternatywy 4 dzieci mają tylko przedstawiciele niższych warstw społecznych - dźwigowy Kotek i Balcerek
@sheemawn Właśnie najbardziej szkoda, że PRL stawiała na urbanizację i rozbudowę przede wszystkim dużych miast, a nie małych miasteczek. Np zamiast budować osiedla z wielkiej płyty w miastach takich jak Kielce, znacznie lepiej byłoby rozbudować miasteczka jak Szydłów czy Stopnica.
@sheemawn Tymczasem dzietność w PRL: No coś nie pykło.
@sheemawn Dokładnie
@sheemawn To i fakt że mieszkania jednak maleńkie. Ilość metrów na osobę w kraju w porównaniu z zachodem to przykry żart
@sheemawn Czyli sam sobie wytłumaczyłeś, że dzietność w dużych miastach nigdy nie jest i bie będzie duża, że względu na specyfikę.
@sheemawn o zakończeniu IIWS nastąpił boom do około 1950, a następnie był stały spadek zakłócony tylko 25letnią sinusoidą związana z pierwszym boomem. Mało tego taki sam cykl jest w innych krajach niezależnie od systemu.
@sheemawn OK, jaki był metraż i standard domów na tych wsiach?
@sheemawn Proszę wpisać sobie wskaźnik dzietności w wikipedię, czy google. Dostępność mieszkań i stabilność nie ma wpływu.
@sheemawn Przyczyna spadku urodzen jest edukacja kobiet. Nie chca juz stylu zycia swoich matek, przy dzieciach i garach, maja ambicje i chca wygodnej egzystencji




