PrzewodzikFilmowy (ranking) Wczoraj zapowiadałem coś dużego na dzisiaj i mam nadzieję, że mój prywatny, osobisty i całkowicie subiektywny ranking 100 Najlepszych Polskich Filmów w Historii czymś takim będzie. Do mojego profilu przypięta jest lista 100 najlepszych filmów w
100. „Vinci”, reż. Juliusz Machulski (2004) Zaczynam od kina rozrywkowego z premedytacją – mam wrażenie, że od lat, być może właśnie od tego filmu, takiego kina w Polsce brakuje najbardziej. A po drugie – nie, na mojej liście nie będzie tylko filmów artystycznie ważnych, choć
99. „Ćma”, reż. Tomasz Zygadło (1984) I od razu zmieniamy mocno klimat, bo kolejnym filmem jest kino psychologiczne par excellence - kameralna opowieść o radiowcu, który prowadzi nocne Polaków rozmowy i stara się im pomóc, choć sam pomocy potrzebuje. Znakomite aktorstwo, mocne
98. "Miasto 44”, reż. Jan Komasa (2014) Trzeba tę listę trochę podostrzyć kontrowersyjnie, a ten film chyba nadaje się na to całkiem dobrze. Uważam, ze Komasa to dobry reżyser średnich filmów, ale tego będę akurat bronił i nawet młodzieżowa muzyka w scenie bitewnej mi nie
97. „Hrabina Cosel”, reż. Jerzy Antczak (1967) Jestem miłośnikiem dużych produkcji historycznych, a polska kinematografia ma w tej kategorii spore tradycje, niestety kontynuacji brak. Dzieło Antczaka nie dorównuje oczywiście naszym najlepszym filmom kostiumowym ale jest
96. „Sztuczki”, reż. Andrzej Jakimowski (2007) Reżyser debiutował dość znanym "Zmruż oczy", ale to drugi jego film jest według mnie jego najlepszym dziełem, gdzie w pełni ujawnia się charakterystyczna stylistyka i klimat. Slow cinema, które oczywiście wymaga pewnej uwagi, ale
95. „Dzięcioł”, reż. Jerzy Gruza (1970) Wyobraźcie sobie, że film Gruzy został uznany w jakimś plebiscycie za najgorszy obraz 25-lecia PRL, a ja lubię go bardzo i uważam, że on po prostu wyprzedzał swój czas. Piękna frenetyczna farsa z mnóstwem gustownego absurdalnego dowcipu.
94. „Na wylot”, reż. Grzegorz Królikiewicz (1972) O filmie pisałem więcej na profilu, tu tylko w skrócie - kino Królikiewicza to oczywiście rzecz osobna, ale akurat ten film jest dość dostępny dla szerszej publiczności. To oczywiście jest art house, ale jednak i tematyka i
93. „Symetria”, reż. Konrad Niewolski (2003). Muszę przyznać, że mam jakąś dziwną słabość do kina więziennego (tu szczególnie lubię francuskie obrazy takie jak "Ucieczka skazańca", "Dziura" czy "Prorok") nic dziwnego, że ten film też mi się podobał, bo jest po prostu dobry.
92. „Pułkownik Kwiatkowski”, reż. Kazimierz Kutz (1995). Krytycy sarkali, ale cholera jasna - to bodaj pierwszy obraz, który w taki sposób opowiadał o czasach stalinowskich i do dziś to działa całkiem nieźle. Ciekawa historia, trochę satyry, trochę powagi i choć fastryga
91. „Cześć Tereska”, reż. Robert Gliński (2001). Znów wyznanie - ja lubię takie kino społeczne, które bardziej przygląda się niż szuka diagnoz i analiz, a tym bardziej osądu. Film Glińskiego był trochę głośny, ale dzisiaj jest, mam wrażenie, bardzo zapomniany, a moim zdaniem
90. „Prawo i pięść”, reż. Edward Skórzewski, Jerzy Hoffman (1964). Polski "western", który już czołówką i piękną piosenką "Nim wstaje dzień" śpiewaną przez Edmunda Fettinga urzeka klimatem i ciekawym spojrzeniem na osadnictwo na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Moim zdaniem wspaniała,
89. „Nic śmiesznego”, reż. Marek Koterski (1995). Wiem, wiem, wiem, wielu zapyta: dlaczego tak nisko?! A no bo Adaś Miauczyński jest tu jeszcze w stadium, no, na pewno nie larwalnym, ale jednak to nie jest do końca dojrzały film moim zdaniem. Owszem, ma wiele bardzo dobrych
88. „Konsul”, reż. Mirosław Bork (1988). Takich historii jak ta Jacka Ben Silbersteina, czyli sprytnego oszusta i manipulatora Czesława Wiśniaka, to opowieść której kino po prostu łaknie. Przecież to, że ktoś wymyślił sobie fikcyjny konsulat austriacki we Wrocławiu i czerpał z
87. „Upał”, reż. Kazimierz Kutz (1964). No co ja poradzę, że uwielbiam te głupotki - Boże, ile tu jest niewymuszonego dowcipu i uroku, to ja piórkuję. Cudowności po prostu i tyle, a każdy kto będzie kwestionował obecność tych dyrdymałek w rankingu otrzyma cios w nos. Rzekłem. Kto
86. „Hubal”, reż. Bohdan Poręba (1973). Nie chcę tu wchodzić w ocenę postaci Hubal i jego postawy we Wrześniu, ale na pewno dobrze się stało, że postać ta trafiła na ekran kinowy. I dobrze, że zagrał ją Ryszard Filipski, bo moim zdaniem ta rola stała się dla niego "drugą skórą" -
85. „Pokój z widokiem na morze”, reż. Janusz Zaorski (1977). Ten film odkryłem całkiem niedawno temu i pisałem o nim na swoim profilu. I bardzo lubię takie niespodzianki. Z opisu wydawał się jakimś snujem, ale okazało się, że to niezwykle interesujący film, tak, tak,
84. "Zapomniana melodia", reż. Jan Fethke & Konrad Tom (1938). Tu znów będzie pewnie mała awantura, bo ten film to tak naprawdę zbiorcze miejsce dla całego polskiego kina przedwojennego. Wyznanie - uważam, że żadna przedwojenna produkcja tak naprawdę nie powinna się znaleźć w
83. „Nadzór”, reż. Wiesław Saniewski (1983) I znów film więzienny - mówiłem, że coś ze mną nie tak ;-). Tym razem znakomite studium kobiecej psychiki w warunkach zniewolenia - gęste jak smoła, ciężkie jak kowadło, ale warte zobaczenia. I cała galeria świetnych ról, z Ewa
82. "Kobieta samotna", reż. Agnieszka Holland (1981) Ja wiem, że p. Agnieszka po jej ostatnim filmie ma przechlapane u niektórych, ale hej, ona zrobiła troszkę dobrego kina. To pewnie jej najlepszy film z tych zrobionych w Polsce (tu miałem w głowie jeszcze "Gorączkę", bo lubię
81. „Nie lubię poniedziałku”, reż. Tadeusz Chmielewski (1971). A ja lubię poniedziałki, szczególnie takie jak ten, kiedy mogę się podzielić swoją miłością do kina ;-). I lubię ten film, który jest lekki jak piórko i taki miał być od początku. Owszem, jest tu sporo propagandy
80. „Pętla”, reż. Wojciech Jerzy Has (1957). Zaczynam siódmą dziesiątkę od pierwszego filmu Hasa w zestawieniu i od razu mocne uderzenie, w szyję że tak powiem. Ech, Polacy i spiritualia to rzeczywiście pętla mocno zaciśnięta i wydobyć się z niej trudno, o czym przekonuje się
79. „Dług”, reż. Krzysztof Krauze (1999). Chyba najlepszy polski film końcówki XX wieku, pamiętany chyba głównie ze znakomitej roli Andrzeja Chyry. No zrobić taką postać to jest sztuka - uwiarygodnić bydlaka i dać mu porządne "ciało filmowe" to nie jest wcale łatwe, bo szybko i
78. „Poszukiwany, poszukiwana”, reż. Stanisław Bareja (1972) Śmieszy? Śmieszy, a to o to chodzi w komedii. Kopalnia gagów, tekstów i galeria wspaniałych postaci: mąż dyrektor, artysta Adamiec, Karpielowa, "profesor" od cukru, bananowy synalek, a wszystko to bawi do dziś i weszło
77. „Ostatnia rodzina”, reż. Jan P. Matuszyński (2016). Intrygująca wiwisekcja nietypowej rodziny zamkniętej nie tylko w klaustrofobicznej przestrzeni ursynowskiego mieszkania, ale także we własnych fobiach, traumach, wyobrażeniach i niemożności komunikacji. Zupełnie genialne
76. „Jeszcze tylko ten las”, reż. Jan Łomnicki (1991). Skromny, raczej zapomniany film, a szkoda, bo to jeden z najlepszych polskich obrazów o stosunkach polsko-żydowskich w czasie okupacji. Nie uciekający od trudnych pytań i problemów, ale jednocześnie nie wymachujący pałka
75. „Matka Królów”, reż. Janusz Zaorski (1982). W moim zestawieniu będzie co najmniej kilka filmów z PRL-u, które opowiadają o II RP - wiadomo, że chodziło tam głównie o krytykę "sanacji" i "burżuazyjnej Polski", ale przecież i w tej krytyce było sporo prawdy, tak jak w tym
74. „Plac Zbawiciela”, reż. Krzysztof Krauze & Joanna Kos-Krauze (2006). Kolejny film Krzysztofa Krauze, w tym przypadku zrobiony wspólnie z żoną Joanną, i kolejny, który trzyma się mocno rzeczywistości. Chyba wciąż potrzebujemy takiego zaangażowanego kina społecznego, w którym
73. "Chłopi", reż. DK Welchman & Hugh Welchman (2023). Ja wiem, że dla wielu jedyni "prawilni" "Chłopi" to ci od Rybkowskiego, ale wtrzymajcie konie - tam to serial tylko, film jest zbyt poszatkowany i średni. A tu mamy zupełnie inne podejście - skupiamy się na Jagnie, ale to
72. "Panny z Wilka", reż. Andrzej Wajda (1979). Pierwszy film Wajdy w zestawieniu i chyba najbardziej liryczny obraz w twórczości autora "Brzeziny". Klucz do Iwaszkiewicza chyba odnaleziony, dużo tu jest na swoim miejscu. A o czym? Trochę o tęsknocie, trochę o kryzysie wieku
71. „Struktura kryształu”", reż. Krzysztof Zanussi (1969). Być czy mieć? Uczestniczyć czy być poza? Jaką postawę życiowa przyjąć? Jak zachować siebie i jednocześnie spełnić się, być szczęśliwym. Dwóch kolegów toczy te spory, a my przyglądamy się temu z zaciekawieniem, bo młody































