Dolny Śląsk był w średniowieczu na przemian polski i czeski potem >200 lat czeski i kolejne > 200 lat austriacki. Prusko- niemiecki byl dokładnie przez 204 lata. Upamietniajac jego niemieckojęzyczną historię, przypominamy, że tak naprawdę niemiecki był krótko. Nikt w Niemczech 1/
- nawet środowiska tzw. wypędzonych - nie zgłasza roszczeń terytorialnych. Natomiast Niemcom faktycznie zależy na tym, żeby nie zacierać pamięci o wcześniejszej tożsamości tych ziem. Tak jak, dajmy na to, nam zależy na tym, żeby upamietniona została polska przeszłość Lwowa. 2/
I, co ciekawe, Ukraińcy jakoś generalnie nie mają z tym kłopotu. Tak, były problemy z Cmentarzem Orląt, ale chodząc po Lwowie dziś ogląda sie polską historię miasta i Ukraińcy nie czują sie tą historyczną polskością Lwowa zagrożeni. Z Niemcami we Wrocławiu jest analogicznie 3/
...jak z Polakami we Lwowie. Co więcej, często z ust tzw. wypędzonych słyszałem słowa uznania i podziękowania za to, że niegdysiejsza niemieckość Dolnego Śląska nie jest zacierana. Im, podobnie jak nam w stosunku do Kresów, chodzi głownie o pamięć. Nie ma co wpadać w histerię 4/
To jest też jakaś miara dojrzałości i pewności siebie, że możemy przyznać: tak, to było austriackie i niemieckie, szanujemy to, ale teraz jest polskie i od 80 lat dzieje sie tu już inna - równie ważna - historia. Tę historię też można opowiadać i dać jej wybrzmieć. Stać nas 5/
...mentalnie, żeby się tego nie bać. Jedźcie kurde do zamku w Lubowli (Stará Ľubovňa) i zobaczcie jak Słowacy eksponują polską przeszłość tego miejsca. I jak o nie dbają. Bez kompleksów i bez paranoi, że Polacy im to zabiorą. Jak oni potrafią, to my chyba też możemy. 6/6
