PrzewodzikKsiążkowy (ranking) Oto nadszedł dzień – zapowiadałem to jakiś czas temu i w końcu jest – ranking 100 Najlepszych Powieści Obcojęzycznych w Historii według Przewodzika (miało być 50, ale tych dobrych było trochę więcej i uznałem, że setka jest lepsza). I kilka uwag
100. Jan Potocki „Rękopis znaleziony w Saragossie” (1805, wyd. pol. 1847) Swój ranking polskich filmów zakończyłem adaptacją tej powieści, którą umieściłem na samym szczycie, uznaję więc za zabawną klamrę postawiwienie powieści Potockiego na ostatnim miejscu mojego zestawienia –
99. Mark Twain „Przygody Tomka Sawyera” (1876, pol. wyd. 1907) No co? Powieść? Powieść! A że dla dzieci i młodzieży – nic to, ważne, że dobra i wciąż daje sporo radości – przeczytałem ponownie kilka lat temu i zachwyt innego rodzaju, ale wciąż ta książka ma to, co trzeba. Poza
98. Dan Simmons „Terror” (2007, pol. wyd. 2015). To chyba kolejne zaskoczenie, ale co ja zrobię, że akurat ta powieść, jak właściwie żadna z XXI wieku zrobiła na mnie największe wrażenie. Znakomite połącznie powieści historycznej z fantastyką, a nawet horrorem – w zasadzie to
97. Sigrid Undset "Olaf, syn Auduna" (1925-1927, pol. wyd. 1937-1938) Z pewnością mocno zapomniana, ale znakomita dwutomowa powieść osadzona w średniowiecznej Norwegii, która podejmuje temat walki między tym co ludzkie, a tym co boskie. Wspaniale oddane XIII stulecie na dalekiej
96. Henry Fielding „Historia życia Toma Jonesa, czyli dzieje podrzutka” (1749, pol. wyd. 1955) Trochę staroci to będzie w tym moim zestawieniu, ale co zrobić, że jestem takim literackim grzybem... A że film na podstawie powieści pojawił się w moim rankingu filmowym, to czemu nie
95. Harry Mulisch „Zamach” (1982, pol wyd. 1988). To nie jest tak, że znam się na literaturze niderlandzkiej, to pewnie jedyna powieść tego języka, którą czytałem, ale jest naprawdę bardzo dobra. To niezwykle precyzyjna i bardzo dobrze oddana próba pokazania zamachu na
94. Michel Tournier „Król Olch” (1970, pol. tłum. 1990). Lubicie powieści, które jednocześnie was zachwycają i odrzucają? Ja lubię i dlatego tak cenię ten utwór francuskiego prozaika. To historia tyle piękna, co wstrząsająca, ale tu na uwagę zasługuje głównie konstrukcja dzieła –
93. Heinrich Böll „Utracona cześć Katarzyny Blum” (1974, pol. wyd. 1976). RFN lat 70. To był na pewno ciekawy kraj, którym targały różnego rodzaju skandale i mocne historie, ferment jednym słowem. Powieść Bölla to w zasadzie odpowiedź i swego rodzaju streszczenie tego okresu –
92. Cormac McCarthy „Droga” (2006, pol. wyd. 2008). Wam się wydaje, że to tak łatwo zmieścić 100 najlepszych powieści, a to wcale nie jest proste – no skoro „Droga” jest dopiero na 92 miejscu… A to przecież taka dobra i mocna proza, jak niemal wszystko co wyszło spod piór
91. Richard Yates „Droga do szczęścia”, (1961, pol. wyd. 2009) Sporo u mnie powiązań literacko-filmowych, ale tu chodzi jednak o powieści i tak się składa, że filmy kierują mnie czasem w bardzo dobre rejony literackie. Tak było i tutaj – film jest dobry, ale powieść to prawdziwa
90. Jerome K. Jerome „Trzech panów w łódce nie licząc psa” (1889, pol. wyd. 1912) Poniedziałek trzeba zacząć pozytywnie, dlatego zmiana nastroju po wczorajszych przygnębiających pozycjach – jedna z najśmieszniejszych książek jakie czytałem i to najśmieszniejszych w taki
89. Ivo Andrić „Most na Drinie” (1945, pol. wyd. 1956 przekład: Halina Kalita – dodaję tłumacza, bo mnie parę osób ścigało, że nie podaję, jakbym miał mało roboty ;-). Ta powieść to być może klucz do zrozumienia byłej Jugosławii, czy szerzej Bałkanów – most zbudowany z Mehmeda
88. Romain Rolland „Colas Breugnon” (1919, pol. wyd. 1921, przekład. Franciszek Mirandola). Tę książkę już kiedyś rekomendowałem w ramach KsiążkaDnia i mogę tylko powtórzyć, że to jedna z najlepszych pochwał życia jakie czytałem. To także potężny wykład zdroworozsądkowej szkoły
87. Robert Nye „Falstaff” (1976, pol. wyd. 1990, przekład: Piotr Siemion). Kolejna bardzo wesoła powieść, choć z mocno gorzkimi nutami i co tu dużo gadać, dużo bardziej rubaszna niż poprzednie (ktoś powie nawet, że wulgarna). No, ale jak się bierze za bohatera szekspirowskiego
86. Arthur Koestler „Ciemność w południe” (1940, pol. wyd. 1949, przekład: Tymon Terlecki). Znakomite studium zniewolenia w Sowietach – książka niezwykle potrzebna w swoim czasie, bo niby wszyscy wiedzieli, ale przecież nie do końca wierzyli, co tam się dzieje w kraju sojuszu
85. Alberto Moravia „Pogarda” (1954, pol. wyd. 1961, przekład Zofia Ernstowa”. Dramat psychologiczny, który skupia się na rozpadzie pewnego małżeństwa, w którym pojawia się w końcu tytułowa pogarda. A wszystko to widziane oczami męża i spisane w formie pamiętnika. Przykra
84. Friedrich Dürrenmatt „Obietnica” (1958, pol. wyd. 1986, przekład Kazimiera Iłłakowiczówna). Za co lubię Dürrenmatta to przede wszystkim za niebywałą zwartość, brak nadmiaru tekstu i całej tej, czasami zupełnie niepotrzebnej, paplaniny powieściowej. Tu wszystko jest w punkt,
83. Kenzaburō Ōe „Futbol ery Man'en” (1967, pol. wyd. 1995, przekład: Mikołaj Melanowicz). Długie cienie starych spraw, czyli jak historia sprzed stu lat wpływa na życie bohaterów w latach 60. To, oprócz interesującej psychologii postaci, także niezwykle ciekawy obraz przemian
82. Charles Dickens „Wielkie nadzieje” (1881, pol. wyd. 1918, przekład Antoni Mazanowski). W rankingu nie mogło zabraknąć tego pisarza, a to nie będzie jedyny jego utwór na liście. Jak to zwykle u Dickensa – przede wszystkim moralitet, ale też bardzo ciekawy bildungsroman. Pip to
81. Joseph Roth „Marsz Radetzky'ego” (1932, pol. wyd. 1977, przekład: Wanda Kragen). Historia rodu von Trotta jako symbol wielkości, ale przede wszystkim schyłku i upadku monarchii habsburskiej. Wspaniała powieść, w której choć widać niewątpliwe sentymenty za „starymi czasami”,
80. Anthony Burgess „Śmierć w Deptford” (1993, pol. wyd. 1999, przekład: Ola i Wojciech Kubińscy). Przewrotna biografia Christopha Marlowe’a, która pod płaszczykiem powieści awanturniczej skrywa niezwykle przenikliwy portret twórcy i człowieka zbuntowanego, który zmarł w
79. James Jones „Cienka czerwona linia” (1962, pol. wyd. 1990, przekład: Bronisław Zieliński). Z pewnością jedna z najlepszych powieści o wojnie, tu jeszcze z dodatkowym egzotycznym twistem, bo to przecież kampania na Pacyfiku. Bez upiększeń, bez bohaterstwa, ale z dużą mądrością
78. Philip K. Dick „Ubik”(1969, pol. wyd. 1975, przekład: Michał Ronikier). Układają ten swój ranking wiedziałem, że musi się w nim znaleźć coś Dicka, bo naczytałem się chłopa i cenię, ale gdy przyszło do wyboru konkretnego dzieła to miałem problem. Bo tak naprawdę Dicka lubi się
77. Astrid Lindgren „Dzieci z Bullerbyn” (1947, pol. wyd. 1957, przekład: Irena Szuch-Wyszomirska). Pewnie znów zaskoczenie u niektórych (wielu?), ale przyznam się, że miałem nawet taki pomysł, żeby strollować ten ranking i umieścić tę powieść na pierwszym miejscu, bo uważam ją
76. Milorad Pavić „Słownik chazarski. Powieść-leksykon w stu tysiącach słów” (1984, pol. wyd. 1993, przekład: Elżbieta Kwaśniewska, Danuta Cirlić-Straszyńska) Powieść zupełnie niezwykła - wariacka podróż w czasie i przestrzeni hipertekstowym, postmodernistycznym wehikułem
75. Michel Houellebecq „Cząstki elementarne” (1998, pol. wyd. 2003, przekład: Agnieszka Daniłowicz-Grudzińska). Nikt w literaturze europejskiej nie pokazuje tak dobrze rozkładu jak lekko zwichrowany Francuz, który ma też jakąś dziwną i tajemniczą umiejętność łączenia tak zgrabnie
74 Gabriel García Márquez „Jesień patriarchy” (1975, pol. wyd. Carlos Marrodán Casas). Wyznanie – nie przepadam z „Stol lat samotności”, ale za to wolę i cenię inna powieść kolumbijskiego noblisty – tę dużo bardziej surrealistą. I tak jak mieliśmy już literacki klucz (ta sądze
73. Thomas Pynchon „Tęcza grawitacji” (1973, pol. wyd. 2001, przekład: Robert Sudoł). Trudne, skomplikowane, szalone, psychodeliczne, erudycyjne (może nawet czasami trochę zbyt erudycyjne) – co tu dużo pisać, to po prostu wybitna powieść postmodernistyczna. Jeśli czytelnik nie
72. Jean D'Ormesson „Chwała cesarstwa” (1971, pol. wyd. 1975, przekład: Eligia Bąkowska). Powieść francuskiego pisarza i akademika to być może najlepsza powieść o „tym cesarstwie, za którym nikt nie tęskni" - to dość specyficzna literatura, ale na pewno warta uwagi i cenna
71. Alejo Carpentier „Królestwo z tego świata” (1949, pol. wyd. 1968, przekład: Kalina Wojciechowska). Gdyby nie było Jorge Luisa Borgesa, to pewnie moim ulubionym pisarzem iberoamerykańskim byłby Kubańczyk (Borges nie pisał powieści, więc go w rankingu nie ma) – wspaniała






























