43. Fernando Pessoa „Księga niepokoju Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie”(1982, pol. wyd. 1995, przekład: Janina Z. Klave; Michał Lipszyc). To jedyna pozycja na mojej liście, co do której miałem wątpliwości czy to jest powieść czy inny rodzaj, bo choć jest to moim
42. Patrick White „Voss” (1957, pol. wyd. 1979, Maria Skibniewska). Tu, podobnie jak przy „Magu”, mam całkiem świeże wrażenia, bo książkę przeczytałem kilka tygodni temu i będę chciał niedługo napisać i nie jej więcej, bo to rzecz bardzo mocna i bardzo dobra. Historia ekspedycji
41. Alexandre Dumas „Trzej muszkieterowie” (1844, pol. wyd. 1913, przekład: Stanisław Sierosławski; Joanna Guze). Są takie książki, o których nie ma specjalnego sensu zbyt wiele pisać, bo wszystko już zostało napisane, tak jak w tym wypadku. Tu chyba zgoda, nie? No i powiedzcie
40. John Maxwell Coetzee “Czekając na barbarzyńców” (1980, pol. wyd. 1990, przekład: Anna Mysłowska). Tu, na kolejnych miejscach, będą dwie powieści dość podobne do siebie. Ta, południowoafrykańskiego pisarza to oczywiście rzecz późniejsza i mocno inspirowana, ale to nie jest
39. Dino Buzzati „Pustynia Tatarów” (1940, pol. wyd. 1977, przekład: Alojzy Pałłasz). Tak jak pisałem przy poprzedniej pozycji to w zasadzie para nierozłączna i można te powieści czytać tak naprawdę jako wzajemne uzupełnienie. Tu także mamy nieokreśloną w czasie i miejscu,
38. Anthony Burgess „Mechaniczna pomarańcza” (1962, pol. wyd. 1982, przekład: Robert Stiller). Kto czytał moją biografię (wiem, wiem, zbyt często powtarzam ten żart” ten wie, że lubię okreleśnie „jak obuchem w łeb” na coś, co mnie zwaliło z nóg i nie dało spokoju przez długi
37. John Maxwell Coetzee „Hańba” (1999, pol. wyd., przekład: Michał Kłobukowski). Druga powieść Coetzee w zestawieniu i sam trochę się dziwię, że obie tak wysoko, ale tak widocznie tak musi być. W tym wypadku jednak trudno mieć większe wątpliwości, bo to dzieło znakomite (po tym
36. Edward Morgan Forster "Domostwo pani Wilcox" (1910; wyd. pol. 1977, przekład: Ewa Krasińska, później wznawiana jako "Howards End"). Gdy myślę o literaturze brytyjskiej to chyba najmocniej widzę ten tytuł, bo to w zasadzie swego rodzaju kwintesencja prozy tego kraju.
35. Erich Maria Remarque „Na Zachodzie bez zmian” (1929, pol. wyd. 1930, przekład: Stefan Napierski; Ryszard Wojnakowski). Antywojenna klasyka, która wciąż robi wrażenie, choć kilka kolejnych wojen po jej opublikowaniu przecież było. To chyba jednak tu najlepiej pokazano śmierć
34. Albert Camus „Dżuma” (1947, pol. wyd. 1957, przekład: Joanna Guze). W zasadzie każdy powinien ją znać, bo to chyba wciąż jest lektura szkolna w liceum, ale pewnmości nie mam. Ja czytałem dwa razy i choć ta „kanonizacja” pewnie jakoś tam zaszkodziła tej książce, to dla mnie
33. Hermann Hesse „Wilk stepowy” (1927, pol. wyd. 1929; przekład: Józef Wittlin). To jedna z tych powieści, która czytana w młodości na zawsze zostaje z człowiekiem – tylko kiedy jest się młodym można się tak mocno utożsamiać z antymieszczańskim (no, nie tylko) buntem głównego
32. Mario Vargas Llosa „Rozmowa w „Katedrze” (1969, pol. wyd. 1976, przekład: Zofia Wasitowa). Takie dzieła pisze się razy życiu – tu chyba po raz pierwszy zetknąłem się z terminem „powieść totalna”, która doskonale oddaje uczucia czytelnia po lekturze. Oszałamiająca formalnie,
31. Salman Rushdie „Dzieci północy” (1982, pol. wyd. 1989, przekład: Anna Kołyszko). Autor znany głównie oczywiście z „Szatańskich wersetów”, które są bez wątpienia dobrą rzeczą, ale dopiero to dzieło ja mogę nazwać wielkim. Szeroka, epicka panorama, która zaczyna się w noc
30. J. R. R. Tolkien „Władca pierścieni” (1954–55, pol. wyd. 1961-63; przekład: Maria Skibniewska). Uff, będę pewnie za umieszczenie akurat tej powieści w tym miejscu rankingu raczej hejtowany, ale to i tak bardzo wysoko moim zdaniem. Szanuję bardzo, doceniam pracę i trud
29.Jaroslav Hašek “Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” ( 1921–1923, pol. wyd. 1931, przekład: Paweł Hulka-Laskowski). Nie wiem na czym to polega, ale mam wrażenie, że I wojna światowa miała jednak więcej, hm „szczęścia” (to chyba średnio właściwie słowo) to
28. Marguerite Yourcenar „Pamiętniki Hadriana” (1951, pol. wyd. 1961, przekład: Hanna Szumańska-Grossowa). Jedna z najlepszych utworów o starożytnym Rzymie, o tyle niezwykłe, że to powieść epistolarna – to właśnie w listach bowiem poznajemy życie i dzieła cesarza Hadriana. A
27. Kazuo Ishiguro „Okruchy dnia” (1989, pol. wyd. 1993; przekład: Jan Rybicki). Wspaniała powieść i choć już pisałem wcześniej, że „Howards End” jest arcyangielska, to ta to chyba nawet przebija, choć nazwisko autora mało brytyjskie (to Anglik urodzony w Japonii). Jest w prozie
26. Bohumil Hrabal „Zbyt głośna samotność” (1976 - w podziemiu, oficjalnie 1989, pol. wyd., przekład: Piotr Godlewski). Największa rzecz od Hrabala, z którą coraz bardziej się utożsamiam. Przejmująca i niezwykle smutna opowieść o Hancie, samotniku zbliżający się do emerytury,
25. James Joyce „Ulisses” (1922, pol. wyd. 1969, przekład: Maciej Słomczyński). Pewnie wielu myślało, że nie będzie, to przecież snobowanie się i pretensja do bycia ę-ą. A tu guzik – jest i bardzo dobrze, że jest, bo to niezwykle ważna i potrzebna książka. Ile razy widziałem
24. Michel Houellebecq „Uległość” (2015, pol. wyd. 2015 (!), przekład: Beata Geppert). Zdecydowanie najlepsza powieść zwichrowanego Francuza (tak, powtarzam się, ale on jest zwichrowany ;-) i chyba najsmutniejsza książka o Europie jaką kiedykolwiek czytałem. Czy to dzieło
23. Josef Škvorecký „Przypadki inżyniera ludzkich dusz. Entertainment ze starymi tematami życia, kobiet, losu, marzeń, klasy robotniczej, tajniaków, miłości i śmierci” (1977, pol. wyd. 2009, przekład: Andrzej S. Jagodziński). Uwielbiam tę powieść i choć oczywiście jak zwykle za
22. Ernst Jünger „W stalowych burzach” (1923, pol. wyd. 1935, przekład: Wojciech Kunicki). I znów I wojna światowa, mam jakiegoś bzika na tym punkcie chyba, ale nic nie poradzę. Jeśli zatrzymaliście się na Remarque'u, to zróbcie krok dalej i spójrzcie na tę wojnę z zupełnie innej
21. Albert Camus „Obcy” (1942, pol. wyd. 1959, przekład: Maria Zenowicz, ale polecam nowe tłumaczenie Marka Bieńczyka). Wchodzimy już w ewidentne rejestry absolutnej wybitności i tu już nie ma ani pomyłek, ani wątpliwości, czy to dobre miejsce dla powieści czy nie. Dla tej moim
20. Cormac McCarthy “Krwawy południk” (1985; wyd. pol. 2010, przekład: Robert Sudół). Czasami tak jest, choć u mnie jednak rzadko, że pierwsze czytanie nie iskrzy i od początku coś nam nie pasuje – mój pierwszy raz z tą powieścią był średnio udany i po prostu się odbiłem (można
19. Fiodor Dostojewski „Biesy” (1873, pol. wyd. 1908, przekład: Tadeusz Kotarbiński). Czy jest lepsza powieść antyrewolucyjna niż ta? Szczerze wątpię, zresztą to w ogóle jest rzecz o tym jak ideologia pochłania ludzi i jak nimi miota. Ludzie zbyt łatwo poddają się doktrynom,
18. Robert Graves „Ja, Klaudiusz” (1934, pol. wyd. 1938, przekład: Stefan Essmanowski). Kolejna powieść-legenda, znana głównie z kongenialnej adaptacji w brytyjskim serialu telewizyjnym (tak naprawdę teatrze telewizji, ale to szczegół). Znakomite studium władzy w starożytnym
17. Evelyn Waugh “Powrót do Brideshead” (1945, pol. wyd. 1970, przekład: Irena Doleżal-Nowicka). Waugh to wybitny pisarz atmosfery i nostalgii, no i oczywiście „arcyangielski”, co Polakowi zawsze imponuje, bo my tego wszystkiego nie mamy, a jeśli mamy to nie takie (tak, tu są
16. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa „Lampart” (1958, pol. wyd., przekład: Zofia Ernstowa). W zasadzie dzieło Lampedusy to jest kwintesencja tego, czym jest wielka literatura – dobrym opowiadaniem ciekawych historii w mądry sposób. A tu jeszcze wyjątkowo elegancki i piękny sposób. Tu
15. Thomas Edward Lawrence „Siedem filarów mądrości” (1926, pol. wyd. 1971, przekład: Jerzy Schwakopf). Dobrze, bo tu są kontrowersje czy jedna z poprzednich pozycji, czyli „W stalowych burzach” Jüngera to powieść (moim zdaniem zdecydowanie tak), zatem i tu może być problem, ale
14. Wieniedikt Jerofiejew “Moskwa — Pietuszki” (1969-70, niepełne oficjalne wydanie: 1989, pol. wyd. 1976 (emigracyjne), przekład: Andrzej Drawicz). Być może Jerofiejew zamknął w tych niecałych dwustu stronach cały rosyjsko-sowiecki tragizm – to zatrucie duszy i ciała, które jest
13. William Golding „Władca much” (1954, pol. wyd. 1967, przekład: Wacław Niepokólczycki). To z pewnością jedno z najlepszych przeżyć literackich w moim życiu, kilka razy wracałem i zawsze zostawiała na mnie ogromne wrażenie. Opowieść o grupie chłopców-rozbitków to doskonała
12. Sándor Márai „Żar” (1942, pol. wyd. 2000, przekład: Feliks Netz). Jeśli ktoś myśli, że wielka literatura musi się żywić tylko wielkimi tematami, to ja ten pogląd odrzucam – kameralność, a nawet intymność powieści bywa czasem jej największą zaletą. Tak jak tu – bo to wyżyny
11. Cormac McCarthy „To nie jest kraj dla starych ludzi” (2005, pol. wyd. 2008, przekład: Robert Sudół). Do tej pory żałuję, że wyrzuciłem adaptację braci Coen tej powieści z moje setki najlepszych filmów, ale z książką już tego błędu nie popełnię, bo to dzieło zupełnie wyjątkowe
10. Italo Calvino “Jeśli zimową nocą podróżny” (1979, pol. wyd. 1989, przekład: Anna Wasilewska). Doskonale pamiętam moje pierwsze zetknięcie z tą książką – był 1998 rok, księgarnia PIW na Foksal i ja, który za namową kolegi postanowiłem kupić summę literackich dokonań włoskiego
9. Sándor Márai “Wyznania patrycjusza” (.1934, pol. wyd. 2002, przekład: Teresa Worowska). Największe moim zdaniem dzieło Máraiego (tu dodam od razu, że nie czytałem wszystkiego niestety jeszcze), które zachwyca od pierwszej stronicy do ostatniej. To głęboko refleksyjna podróż do
8. Franz Kafka „Proces” (1925, pol. wyd. 1936, przekład: Józefina Szelińska). Zaskoczenie? No tym to chyba nie bardzo, ale wiecie, to już pierwsza 10. i być może moje ekstrawagancje się skończyły i będzie przewidywalnie. No cóż ja mogę napisać – facet w zasadzie przewidział cały
7. Fiodor Dostojewski „Bracia Karamazow” (1880, pol. wyd. 1913, przekład: wiele, ale tu chyba można polecić Aleksandra Wata i Adama Pomorskiego). Według mnie najbardziej przejmująca powieść pisarza, a całość przybiera rozmiary nie jednej tragedii greckiej, ale całej antologii.
6. Thomas Mann „Czarodziejska góra” (1924, pol. wyd. 1953, przekład: Józef Kramsztyk, Władysław Jan Tatarkiewicz). Najpiękniej odmalowana śmierć Europy, choć może jeszcze nie śmierć, ale przedśmiertne konwulsje. Bo wiecie, na starym kontynencie trzy miesiące w Davos zawsze
5. Michaił Bułhakow „Mistrz i Małgorzata” (1973, pol. wyd. 1969 (ocenzurowane): Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski, ale lepsze nowsze Andrzeja Drawicza lub jeszcze nowsze Leokadii Anny Przebindy, Grzegorza Przebinda i Igora Przebindy). To w sumie dziwne, że Bułhakow napisał coś
4. Joseph Conrad „Jądro ciemności” (1902, pol. wyd. ?, przekład: Aniela Zagórska; Magdalena Heydel). Musze przyznać, że ja z prozą Conrada to mam generalnie pewien problem i w dużej mierze uważam ją za dość suchą i… nudną, choć szanuję za styl i precyzję myśli. Jest jednak jeden
3. George Orwell „1984” (1949, pol. wyd. 1953 – emigracyjne, przekład: Juliusz Mieroszewski, nowe - Andrzej Jankowski). Powieść-symbol, powieść-znak, powieść-legenda i można tak długo, ale mam wrażenie, że ona jest taktowana (już nie mówię, że czasem po prostu prymitywnie
2. Marcel Proust "W poszukiwaniu straconego czasu” (1913, pol. wyd. 1937–1939 i 1960, przekład: Tadeusz Boy-Żeleński, Maciej Żurowski, Magdalena Tulli, Julian Rogoziński, Krystyna Rodowska, Wawrzyniec Brzozowski). Niedawno recenzowałem świetną książkę Douwe Draaismy “Dlaczego
1. Fiodor Dostojewski “Idiota” (1869, pol. wyd. 1908-09, przekład: Helena Grotowska). Kocham literaturę, kocham wszystkie gatunki, jeśli tylko powieść jest dobra, kocham zabawy literackie, nihilizm, cynizm, satyrę, grozę, modernizm, postmodernizm, ale na końcu tak naprawdę zawsze
Bardzo dziękuję, że tak wiele osób odbyło ze mną tę osobistą, długą, trochę meczącą, ale może nawet odrobinę ciekawą podróż po literaturze. A jeśli ktoś uznał, że swoją robotę wykonałem w miarę nieźle, może mi to okazać. Wielkie dzięki, miłego wieczoru! https://buycoffee.to/przewodzi...
@Przewodzik Kafka jak czytał to się śmiał.
@Przewodzik Nudy...
@Przewodzik Nie, nie jest. To znaczy jest jako powieść do wyboru w rozszerzeniu. To sprawia, że jest prawie nie czytana.
@Przewodzik Wiesław Myśliwski na jednym ze spotkań mówił, że najlepsze co Kafka napisał to opowiadanie "Budowa Chińskiego Muru".
@Przewodzik Pamiętam, że jako lektura w szkole robiła wrażenie, bo traktowało się ją jako antyutopię tak jak "Rok 1984". Starcie człowieka z aparatem państwowym itp., teraz jednak zagłębiłem temat i wiem, że interpretacji może być o wiele więcej. No i Kafka nie chciał wydawać "Procesu". 1/2
@Przewodzik Good, good.
@Przewodzik O tak. Ciekawe, że do Kafki zachęcił mnie nauczyciel polskiego w liceum. Ten sam, który stanowczo odradzał "Ulissesa"😉
@Przewodzik Jako rzekłem przy "Biesach" Fiodor wciąż do mnie nie trafia, a szczególnie młody nie jestem...
@Przewodzik Jako adwokat diabła powiem, że to strasznie nudne (przerwałem czytanie) a "cały XX wiek i jego absurdy" nie wystarczą.
@Przewodzik Kafka to mój ścisły top. Ale ja bym go "pakietował", bo nie umiem wybrać, która jego powieść jest najlepsza. Mroczny i psychodeliczny "Zamek" czy zwariowana "Ameryka". Nie wiem.
@Przewodzik Po procesie można wpaść w depresję na kilka dni, będąc zupełnie zdrowym psychicznie.
@Przewodzik Słabizna, wolę Listy do Mileny
@Przewodzik Jak Kafka - to Zamek 🔥











































