Published: September 1, 2025
60
220
1.6k

PrzewodzikKsiążkowy (ranking) 100 najlepszych powieści polskich według Przewodzika 1 września to chyba najlepsza data, aby zaprezentować mój osobisty i całkowicie subiektywny ranking 100 najlepszych polskich powieści – co jak co, ale szkoła też kształtuje nasz gust literacki,

Image in tweet by Przewodzik

100. Stefan Themerson „Wykład profesora Mmaa” (1953). Żadna książka Themersona nie trafiła do mojej setki najlepszych powieści obcojęzycznych, czego żałuję, bo bardzo lubię (chyba nawet bardziej niż Tołstoja, o którego tak dużo osób się dopominało). I w zasadzie jest to autor

Image in tweet by Przewodzik

99. Jakub Żulczyk „Ślepnąc o świateł” (2014). I już na niemal samym początku chyba kontrowersje, a moim zdaniem niesłuszne. No co ja zrobię – uważam, że to dobra powieść. I czymże jest siła literatury, jeśli nie tym: biorę dla mnie anonimowego wówczas autora, jestem pełen

Image in tweet by Przewodzik

98. Wacław Gąsiorowski „Huragan” (1901). Chyba mocno zapomniana powieść zapomnianego już dzisiaj autora, który był niezwykle poczytny na przełomie XIX i XX wieku. Zapomnienie trochę zrozumiałe, ale warto czasem odkurzać zmurszałe tomy, szczególnie chyba właśnie takie starsze

Image in tweet by Przewodzik

97. Wojciech Kuczok „Gnój” (2003). Bardzo słusznie głośna swego czasu rzecz ze średnia ekranizacją („Pręgi”, 2004), ale trudno było przenieść na ekran gęstą, swoistą opowieść autora, której siła jest w niezwykłym języku, własnym narzeczu wręcz. Historia wchodzi pod paznokcie, ale

Image in tweet by Przewodzik

96. Wojciech Zembaty „Głodne słońce” (2016). Jedna z najciekawszych rzeczy z fantastyki polskiej ostatnich lat, w której autor wrzucił do literackiego kociołka mity, stereotypy, wyobrażenia i toposy z Ameryki Łacińskiej i kultury azteckiej, dodał chilii i mezcalu, zamieszał i dał

Image in tweet by Przewodzik

95. Andrzej Kuśniewicz „Lekcja martwego języka” (1977). Ponownie średnio zekranizowana powieść, bo wyszedł z tego potężny snuj filmowy, ale co się nie sprawdza na ekranie, działa dużo lepiej w słowie. A tu rozterki porucznika armii austro-węgierskiej Alfreda Kiekeritza, który

Image in tweet by Przewodzik

94. Wiktor Gomulicki „Wspomnienia niebieskiego mundurka” (1906). Wspaniała powieść, w której autor wraca do czasów dziecinnych przed powstaniem styczniowym, kiedy jeszcze w Królestwie Polskim nie szalała rosyjska cenzura i carski zamordyzm. Dostajemy zatem po prostu przepiękna

Image in tweet by Przewodzik

93. Maria Kuncewiczowa „Cudzoziemka” (1936). Koniecznie chciałem dać do rankingu coś tej autorki, bo mam dziwną słabość i wybrałem powieść najbardziej znaną jednak, ale też taką, którą cenię. To bodaj najlepszy, a przynajmniej literacko najlepszy, dojrzały portret kobiety

Image in tweet by Przewodzik

92. Stanisław Pagaczewski „Gospoda pod Upiorkiem” (1968). Nic na to poradzić nie mogę, że jak tylko zaczynam czytać coś Pagaczewskiego (no, raczej jak kiedyś czytałem, bo jednak dawno niczego nie powtórzyłem), to zaraz zaczynałem rechotać, zupełnie jakby mi ktoś zaczął smyrać

Image in tweet by Przewodzik

91. Stanisław Ignacy Witkiewicz „622 upadki Bunga czyli demoniczna kobieta” (powst. 1911, pierwodruk 1972). Młodzieńcze dzieło Witkacego to doskonała zapowiedź tego, co z niego później wyrosło (no dobra, on w 1911 roku był już dorosłym facetem, ale potem mu się na pewno

Image in tweet by Przewodzik

90. Henryk Rzewuski „Pamiątki Soplicy” (1839). Tu nie wiadomo do końca czy to powieść, bo gawęda szlachecka to trochę co innego, ale to spory dobre dla ekspertów, my te gatunkowe spory pomijamy. A ja lubię tę pozycję za coś, co nazywa się „swadą” i co doskonale opisuje dobrego

Image in tweet by Przewodzik

89. Jan Dobraczyński „Listy Nikodema” (1952). Autor niezwykle popularny w PRL-u, noszący chyba swego rodzaju odium „najbardziej paksowskiego pisarza w dziejach”, co nie brzmi zbyt dumnie. Nie czytałem zbyt dużo jego rzeczy i raczej mi się one nie podobały, z wyjątkiem tej, bo to

Image in tweet by Przewodzik

88. Flora Bieńkowska „Południe wieku” (powst. 1970, pierwodruk – 2019). Powieść, która nie mogła ukazać się w PRL-u i dopiero 6 lat temu (!) ujrzała światło dzienne. Komunistyczna cenzura nie dość, że zabroniła druku to jeszcze kazała zniszczyć maszynopis i wszystkie kopie, co na

Image in tweet by Przewodzik

87. Tadeusz Nowak „A jak królem, a jak katem będziesz” (1968). Utwór utrzymany w konwencji ludowej baśni czy też przypowieści, gdzie czasem to, co realne miesza się z fantasmagorią. Sporo tu symboliki i odniesień kulturowych, głównie do ludowości. Bo taka to literatura – jakby

Image in tweet by Przewodzik

86. Eugeniusz Paukszta „Buntownicy” (1963). Wiadomo, że w kategorii „powieści płaszcza i szpady” to trudno dogonić Dumasa czy Sienkiewicza, ale brawa dla autora, znów zapomnianego chyba mocno, bo jego powieść osadzona w XVII-wiecznych Prusach to całkiem wciągająca sprawa – mnie

Image in tweet by Przewodzik

85. Emil Zegadłowicz „Zmory” (1935). 90 lat temu powieść wywoła skandal, a Zegadłowicza okrzyknięto pornografem, ale dziś z tej aury zostało chyba tylko mocne, dobre i celne wniknięcie w psychikę dorastającego chłopaka. To niby autobiografia, ale wiadomo, że sporo tu kreacji i

Image in tweet by Przewodzik

84. Władysław Terlecki „Spisek” (1966). Terlecki to bodaj największych specjalista literacki od powstania styczniowego i ta powieść, rozpoczynająca cykl, jest tego najlepszym przykładem (tu w zasadzie mógłby dać tytuł całości, czyli „Twarze 1863”, bo reszta też dobra). Porządny,

Image in tweet by Przewodzik

83. Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe” (2014). Wbrew opinii dwóch przeciwstawnych obozów (bo u nas zawsze są jakieś dwa obozy) Tokarczuk nie jest tak genialna jak o niej niektórzy piszą, ale nie jest też tak zła, jak chcą inni. Ja szanuję i doceniam przede wszystkim za rozmach i

Image in tweet by Przewodzik

82. Stanisław Dygat „Jezioro Bodeńskie”(1946). Literatura narodowa, która nie mierzy się lub nie chce mierzyć się z narodowymi mitami, a szczególnie w takim kraju jak Polska, to zupełna pomyłka. Na szczęście mamy kilka książek, które ten wysiłek podejmują. I do nich należy debiut

Image in tweet by Przewodzik

81. Michał Choromański „Kotły Beethovenowskie” (1970). Autor znany przede wszystkim z „Zadrości i medycyny”, głośnej powieść przed wojną, ale dla nie to właśnie to dzieło jest jego największym dokonaniem – bo czegóż tu nie ma! Powieść psychologiczna, szpiegowska, obyczajowa,

Image in tweet by Przewodzik

80. Janusz Krasiński „Na stracenie” (1992). Powieść, oparta na wątkach autobiograficznych, to rodzaj dokumentu spisanego po latach o życiu w ubowskiej celi, ale też utwór starająca się w literacki sposób oddać życie w powojennej Polsce z perspektywy człowieka pozbawionego

Image in tweet by Przewodzik

79. Włodzimierz Kłaczyński „Popielec” (1981). O tej powieści jeszcze w zeszłym roku nawet nie słyszałem, dlatego muszę pochwalić X, a szczególnie jednego użytkownika, który niestety usunął już konto – Maćka Kunigasa. Przeczytana kilka tygodni temu i już wiem, że to jedna z

Image in tweet by Przewodzik

78. Radek Rak „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” (2019). O tej powieści pisałem już na profilu jakiś czas temu i wyrażałem wtedy taką myśl, że moja ocena to „trochę walka między zachwytem nad znakomitą formą i jednak sporymi wątpliwościami, co do treści i

Image in tweet by Przewodzik

77. Edmund Niziurski „Sposób na Alcybiadesa” (1964). Zdecydowanie moja ulubiona polska powieść szkolna i ogromny sentyment – przeczytana kilka razy, choć teraz boje się do niej zaglądać. Ale chyba już nie muszę – co miało z niej we mnie zostać, zostało i już z tym umrę. Tu nie

Image in tweet by Przewodzik

76. Rafał A. Ziemkiewicz „Walc stulecia” (1998). W tym roku ma się ukazać wznowienie tej powieści i trochę jednak żałuję, że jej sobie nie odświeżyłem – myślę, że wrażenia byłyby raczej tak samo pozytywne jak ćwierć wieku temu, ale kto wie i wtedy obecność w rankingu, no wiecie.

Image in tweet by Przewodzik

75. Edward Stachura „Cała jaskrawość” (1969). Podobno ze Stachury się wyrasta, ja też tak myślałem jeszcze kilka lat temu, ale powtórzyłem sobie kilka rzeczy i… nie wyrasta się, przynajmniej ja nie wyrosłem, cokolwiek to znaczy. Wciąż działa, wciąż daje ten impuls do

Image in tweet by Przewodzik

74. Florian Czarnyszewicz „Losy pasierbów” (1958). Trzecia chronologicznie powieść pisarza, opowiadająca historię polskich emigrantów w Argentynie. Wspaniała proza, choć taka nieoszlifowana, bez całej tej literackiej fatygi, ot, czysta opowieść - z oddechem, szerokim pejzażem,

Image in tweet by Przewodzik

73. Jarosław Iwaszkiewicz „Czerwone tarcze” (1934). XII-wiek w naszej historii to nie jest chyba częsty temat powieściowy i już choćby dlatego warto na tę powieść autora „Brzeziny” zwrócić uwagę. A tu jest więcej dobrych i ważnych rzeczy, czyli przede wszystkim niezwykle ciekawe

Image in tweet by Przewodzik

72. Szczepan Twardoch „Drach” (2014). Można mieć oczywiście różny stosunek do poglądów Twardocha, do jego czasem agresywnych wypowiedzi wobec Polski i Polaków, ale trudno mu odmówić, że Śląsk czuje i rozumie, co moim zdaniem najlepiej pokazał właśnie w tej powieści. Bardzo dobra

Image in tweet by Przewodzik

71. Janusz A. Zajdel „Paradyzja” (1984). Wiadomo, krytycy narzekali, bo to taka „proza inżynierska”, jakaś troszkę koślawa, kanciasta i jest w tym trochę prawdy, ale przecież nie za to ceni się Zajdla, jego się ceni mimo tego. Bo jest za co – niewielu u nas autorów potrafiło tak

Image in tweet by Przewodzik

70. Wit Szostak „Oberki do końca świata” (2014). Co lubię w prozie Szostaka najbardziej to zrozumienie tego, o czym pisze lub przynajmniej chęć zrozumienia, atak jest właśnie tutaj – autor dobrze czuje i łapie tę ludową rzeczywistość. Moim zdaniem ta piękna opowieść o muzyce

Image in tweet by Przewodzik

69. Adam Wiśniewski-Snerg „Robot” (1973). Pisarstwo Wiśniewskiego-Snerga to rzecz absolutnie osobna i wyjątkowa w naszej literaturze i ciężko ją właściwie zaszufladkować, oczywiście najłatwiej wrzucić do kategorii sci-fi, choć sam pisarz przeciwko temu protestował i nie lubił tak

Image in tweet by Przewodzik

68. Tadeusz Konwicki „Kompleks polski” (1977). Z twórczości Konwickiego najchętniej wybrałbym tak naprawdę „Wschody i zachody księżyca”, bo to jego najlepsza rzecz, ale jednak nie powieść. W tej wybranej też, jak to zwykle u Konwickiego, sporo z jakiegoś onirycznego eseju, no,

Image in tweet by Przewodzik

67. Waldemar Łysiak „ Szachista” (1980). Gdy zaczynałem układać listę powieści do rankingu, wiedziałem, że coś Łysiaka musi się znaleźć na pewno, ale szybko okazało się, że mam jakiś ogromny problem z wybraniem książki. A to jedna się zestarzała, a to inna powtórzona

Image in tweet by Przewodzik

66. Antoni Libera „Madame” (1998). Omawiając niektóre pozycje w moim rankingu polskich filmów lubiłem podkreślać ich elegancję oraz stylowość i tak muszę zrobić też przy tej powieści, która jest na pewno jednym z najlepszych rodzimych utworów prozatorskich końca zeszłego wieku.

Image in tweet by Przewodzik

65. Tadeusz Dołęga-Mostowicz „Kariera Nikodema Dyzmy” (1931). Idę o zakład, że większość zna postać Dyzmy jednak z serialu, a nie z powieści, a pewne różnice są i dlatego warto ją przeczytać. Dołęga-Mostowicz to był arcysławny przed wojną pisarz, którego nazywano „królem powieści

Image in tweet by Przewodzik

64. Jerzy Krzysztoń „Obłęd” (1979). Jednego jestem pewien – nigdy nie wrócę do tej wydanej już po samobójczej śmierci autora powieści, bo zwyczajnie nie dałbym rady udźwignąć tego brzemienia, szczególnie, że mam, małe, bo małe, ale jednak własne problemy. Ja nawet nie potrafię

Image in tweet by Przewodzik

63. Sergiusz Piasecki „Bogom nocy równi” (1938). Piasecki to był chwat nad chwaty jednak i absolutny samorodek pisarski, ja po prostu uwielbiam jego dezynwolturę, hucpę, łapanie przygody, jego wewnętrzne poczucie wolności po prostu (a facet wiedział, co to niewola, bo przecież

Image in tweet by Przewodzik

62. Stanisław Lem „Solaris” (1961). Najbardziej znana powieść Lema, ale moim, jak zawsze skromnym zdaniem nie jest jego najlepszą, ale wystarczająco dobrą, by znaleźć się w zestawieniu. I trzeba przeczytać, bo jeśli ktoś zna jedynie adaptacje filmowe Tarkowskiego i Sodebergha, bo

Image in tweet by Przewodzik

61. Hanna Malewska „Kamienie wołać będą” (1946). Pisarstwo historyczne Malewskiej odkryłem całkiem niedawno, stąd i wiele nie przeczytałem, ale to co się udało bardzo cieszy. To niezwykle świadoma, mądra literatura, która rozumie historię i dobrze pokazuje człowieka w jego

Image in tweet by Przewodzik

60. Wit Szostak „Poniewczasie” (2019). I jakby mnie ktoś zapytał na ulicy o czym to jest, to co mam powiedzieć? Powieść, ale antypowieść, dziennik, ale antydziennik, strumień świadomości przetykany literaturoznawczymi esejami, ale i proza poetycka. Znakomite językowo, intrygujące

Image in tweet by Przewodzik

59. Melchior Wańkowicz „Ziele na kraterze” (1950). Autora monumentalnej „Bitwa o Monte Cassino” chyba najbardziej cenię za jego rzeczy autobiograficzne, bo trudno mi znaleźć podobną czułość w pisaniu o swoich dzieciach jak u niego. Wspaniała to jest opowieść i przecież też

Image in tweet by Przewodzik

58. Roman Brandstaetter „Jezus z Nazarethu” (1967–1973). O książce pisałem wcześniej, więc sobie pomogę: „Napisać, że to powieść monumentalna to nic nie napisać – prawie 2,5 tys. stron, 4 tomy. Mnie przeczytanie jej zajęło ok. 3 miesięcy, ale było warto. Brandstaetter, wychowany

Image in tweet by Przewodzik

57. Włodzimierz Bolecki „Chack. Gracze. Opowieść o szulerach” (2018). Autor, znany literaturoznawca i biograf (znakomita rzecz o Józefie Mackiewiczu), wziął się za postać tytułowego Chacka, czyli Ignacego Chodźkiewicza za bary i wyszło z tego… to. Piszę „to”, bo to NIE JEST

Image in tweet by Przewodzik

56. Stanisław Lem „Szpital Przemienienia” (1955, 1965). Bardzo doceniłem film na podstawie tej, jednej z nielicznych niefantastycznych powieści pisarza, to czemu nie literacki pierwowzór, szczególnie, że również niezwykle szanuję i lubię. Choć lubię to słowo chyba niezbyt

Image in tweet by Przewodzik

55. Szczepan Twardoch „Morfina” (2012). Tu pewnie niektórzy będą zdziwieni, ale moim zdaniem (skromnym!) to najlepsza powieść Twardocha, między innymi dlatego, że niezwykle trudno jest stworzyć taką postać jak Konstanty Willemann – w sumie typ odrażający, a wzbudza jakąś dziwną,

Image in tweet by Przewodzik

54. Józef Mackiewicz „Kontra” (1957). To był mój pierwszy kontakt z prozą Mackiewicza i od razu mocne trafienie – to tak można pisać? Wydawało mi się wtedy, że to absolutne arcydzieło, a potem przeczytałem inne powieści autora i musiałem trochę zweryfikować przyznawanie medali za

Image in tweet by Przewodzik

53. Marek Hłasko „Następny do raju”(1958). Debiut powieściowy Hłaski odbił się szerokim echem po tym jak publikowano go w odcinkach w kraju, a potem gdy ukazał się w Paryżu i trudno się dziwić – nikt tak wówczas nie pisał, pisarz był jak z innego świata, choć przecież autor był

Image in tweet by Przewodzik

52. Jerzy Andrzejewski „Miazga” (1979 – drugi obieg, 1981 –oficjalne wyd. ocenzurowane, 1992- pełne wydanie). Powieść-legenda, powieść-klucz, pierwsza polska powieść postmodernistycza, ale przede wszystkim środowiskowe i polityczne rozliczenie znanego pisarza. Otwarta formuła

Image in tweet by Przewodzik

51. Maciej Hen „Solfatara” (2015). Już samo napisanie ponad 900-stronicowej powieści o Neapolu w XVII wieku w naszych warunkach musi robić wrażenie, a autor dodatkowo utkał sobie wielowątkowa powieść szkatułkową, w której można się mocno zagubić, ale też bardzo ładnie odnaleźć. U

Image in tweet by Przewodzik

50. Jarosław Borszewicz „Mroki”. (1983). Zaczynamy pierwszą 50. powieścią, jestem o tym przekonany, mało znaną, ale to nie jest jakąś pusta ekstrawagancja z mojej strony, ale uważam, że w tym wypadku mamy do czynienia chyba z najlepszym strumieniem świadomości w naszej

Image in tweet by Przewodzik

49. Sergiusz Piasecki „Zapiski oficera Armii Czerwonej” (1957). Powieść to oczywiście satyra i mocna groteska , ale w sumie na końcu bliżej jej tak naprawdę do komediodramatu. Bo choć najczęściej jest bardzo śmiesznie, bez dwóch zdań, to jak człowiek przypomni sobie, co Sowieci

Image in tweet by Przewodzik

48. Jarosław Marek Rymkiewicz „Rozmowy polskie latem roku 1983” (1984 - drugi obieg). Rymkiewicz to przede wszystkim poeta i znakomity eseista historyczny, choć jego pisarstwo wykracza zdecydowanie poza proste ramy gatunkowe. Zdarzyło mu się też napisać powieść, dziś raczej

Image in tweet by Przewodzik

47. Marek Hłasko „Piękni dwudziestoletni” (1966) Autokreacyjna autobiografia, która stworzyła legendę Hłaski – czy ta legenda dziś trwa? Raczej nie, ale są tylko echa ech tej legendy pewnie, ale moim zdaniem fajnie mieć taką mitologię literacką. Moim zdaniem to po prostu bardzo

Image in tweet by Przewodzik

46. Wiesław Myśliwski „Traktat o łuskaniu fasoli” (2006). Ostatnia wielka powieść jednego z najwybitniejszych prozaików współczesnych, trudno tu mieć jakieś wątpliwości. Jak zwykle u tego autora narracja jest spokojna, ale niezwykle uważna, dzięki czemu potrafi w niezwykły sposób

Image in tweet by Przewodzik

45. Jacek Dukaj „Inne pieśni” (2003). W zasadzie 100% Dukaja w Dukaju, bo jest to „dukajszczyzna” co się zowie – skłamałbym, gdybym napisał, że wszystko tu zrozumiałem, powieść z pewnością porządnie mnie oszołomiła, choć mimo wszystko ustałem na nogach. Uff, sporo tu wszystkiego,

Image in tweet by Przewodzik

44. Stanisław Rembek „Nagan” (1928). Teraz w zasadzie mógłbym powtórzyć jeden wpis za drugim, bo będą dwie powieści cenionego przez mnie bardzo autora, ale oceniam je bardzo podobnie, o podobnych rzeczach one też traktują. Na miejscu niższym stawiam tę debiutancką, ale to w

Image in tweet by Przewodzik

43. Stanisław Rembek „W polu” (1937). Tak jak wyżej już zaznaczyłem obie powieści Rembeka są dla mnie równie dobre, choć jak tak sobie myślę, to ta późniejsza może jednak nieco dojrzalsza. Dużo żołnierskiej codzienności, ale to naprawdę nie nudzi – jest niezwykle sprawnie

Image in tweet by Przewodzik

42. Kornel Makuszyński „Bezgrzeszne lata” (1925). Im jestem starszy, tym staję się coraz bardziej sentymentalnym głupcem, który rozczula się na samą myśl o przeszłości. Dlatego tak kocham wspomnienia literackie z dzieciństwa, takie jest ta wspaniała opowieść o małym Kornelku.

Image in tweet by Przewodzik

41. Eustachy Rylski „Warunek” (2005). Gdyby to był konkurs na najszybciej przeczytaną książkę, to powieść Rylskiego byłaby w ścisłej czołówce, bo połknąłem ją w niecałe cztery godziny pewnej nocy 20 lat temu. Ależ mnie ta opowieść o dwóch napoleońskich żołnierzach

Image in tweet by Przewodzik

40. Janusz Zajdel „Limes inferior” (1982). Wiem, że chcieliście więcej Zajdla – oto i on, najlepszy i moim zdaniem najbardziej aktualny. Oczywiście, większość jego książek ma sporą dozę aktualności, bo to jednak świat ochoczo zmierza i lubi te kierunki, ale uważam, że

Image in tweet by Przewodzik

39. Antoni Gołubiew „Bolesław Chrobry” (1947–1974). Duża rzecz bez żadnych wątpliwości, czytałem z ogromnym przejęciem jako młody człowiek, wyobraźnia pracowała tak mocno, że prawie widziałem tego dzika, który z kniei wychynął na początku pierwszego tomu. Chciałbym żebyśmy się

Image in tweet by Przewodzik

Share this thread

Read on Twitter

View original thread

Navigate thread

1/63