1/ W katoświatku nowa inba-po ks. Chmielewskim bohaterem jest o. Jędrzejewski OP. Sex sells. Rozumiem, dlaczego skandale seksualne tak żrą. Nie neguję ich zła, ale mam wrażenie, że głębszy problem Kościoła w Polsce leży gdzie indziej. Nie w seksie, ale w majątku. Zapraszam na 🧵
2/ Zacznijmy od skali zjawisk. Czy w Kościele działy się/dzieją się skandale seksualne dot. wykorzystania nie tylko nieletnich, ale i "bezbronnych dorosłych"? Oczywiście, że tak. Czy umiemy sobie jako Kościół z nimi radzić? Oczywiście, że nie za bardzo, choć jest lepiej.
3/ Ale to mimo wszystko wciąż dość jednostkowe historie. Z drugiej strony problem z celibatem (umownie) dotyczy jakiejś połowy duchowieństwa. Jednych to bardziej razi, innych mniej, ale emocjonowanie się tym, że "jakiś chłop z jakąś babą" zakrawa o pamiętnik pensjonarki.
4/ Trzeba sobie jasno powiedzieć, że celibat (nie w sensie formalnego bezżeństwa, ale potocznie czystości) jest fasadą i fikcją. Wielu księży sobie z tym nie radzi, i szczerze mówiąc nie widzę powodu, aby się przy nim tak upierać, skoro są kościoły katolickie, gdzie go nie ma.
5/ Tyle, że no właśnie - to jest jakiś problem systemowy, ale od biedy da się z tym żyć. To znaczy jest to problem dla księży, kobiet i dzieci, ale znów - to jednak mimo wszystko niszowe. Obejmuje grupę max kilkudziesięciu tysięcy osób. Ma on jednak fatalne skutki. Jakie?
6/ Ano myśląc o Kościele i jego problemach skupiamy się na seksualności - jedni na skandalach seksualnych, inni na elgiebetach. To się zresztą pięknie dialektycznie nakręca. Tradycjonaliści vs progresiści nazwajem okładają się obyczajówką (w zależności od tego, kogo złapią).
7/ W ten sposób z oczu tracimy dużo poważniejszy problem. Systemowy, który dotyka absolutnie wszystkich w Kościele. Chodzi o kwestie ekonomiczne, czyli w uproszczeniu własność. Z własnością nieodzownie związana jest władza, a z nią niestety często idzie w parze przemoc.
8/ Kościół może nawet rozliczyć się ze skandali seksualnych (choć wielu broni się rękami i nogami), ale nigdy nie dopuści, żeby w pełni ujawnić finanse i majątek Kościoła. Nawet za cenę marnowania kasy poprzez dziadowskie zarządzanie. O kasie ma być cicho.
9/ Kasa pojawia się tylko wtedy, kiedy w Kościele pada fraza "nie ma kasy", "trzeba zebrać od ludzi", "nie stać nas", "nie możemy zapłacić", "zrób to z powołania". Przemoc ekonomiczna to absolutna codzienność Kościoła w Polsce. Paradoksalnie dotyka głównie duchowieństwa i sióstr.
10/ Wiecie dlaczego wielu księży płacze za szkolną katechezą? Bo czasem to jedyne źródło dochodu, które jest od nich zależne. Bez tego zdani są na łaskę/niełaskę przełożonych. Szczególnie fatalnie wygląda to w żeńskich zgromadzeniach, i trudno się dziwić, że nie ma powołań.
11/ Ale także księża diecezjalni piszą mi na priv o mobbingu choćby ze strony proboszczów. To jednak początek. Przemoc schodzi niżej. Dotyka organistów, zakrystianów, i innych ludzi pracujących wokół Kościoła. W tym kościelne wydawnictwa, szkoły czy NGOsy.
12/ Tam przemoc ekonomiczna też hula aż miło. Aż mną zagotowało, kiedy zobaczyłem, że Dominikanie odpalili zbiórkę na utrzymanie swojego współbrata na studia w USA. Pomijając to, czy faktycznie to dobry powód, żeby prosić ludzi o pieniądze, to akurat ten zakon MA PIENIĄDZE.
13/ Ma z powodów historycznych, bo miał ziemię/nieruchomości w centrach największych miast. Podobnie jest z kuriami w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu czy nawet Warszawie. W grę wchodzi też ziemia poza miastami. Taka diecezja gnieźnieńska dzierżawi najnowocześniejsze gosp rolne w PL
14/ Oczywiście są takie miejsca w Kościele w PL, gdzie bida piszczy. No ale te ogromne nierówności to też problem Kościoła, który wynika z nieprzejrzystości - jeśli finanse są tajemnicą, to nikt nie każe nam się dzielić z tymi, którzy w Kościele nie mają. Proste, prawda?
15/ Nie wykluczam, że Kościół tak beznadziejne zarządza majątkiem i w ogóle finansami, że kasa świeci pustkami (choć też bez przesady). No ale nie pozwoli, żeby to sprofesjonalizować, bo wtedy finanse stałyby się jawne. I zrobiłby się większy hałas niż przy skandalach seksualnych
16/ Przez lata pracy w Kościele i przy Kościele nasłuchałem się tylu dziwacznych, a zarazem oburzających historii o kasie, że można by z tego napisać solidną książkę. Ale twardych dowodów nie ma, bo - no właśnie - to wszystko jest owiane nieprzejrzystością.
17/ Wracając jednak do meritum - to właśnie troska o majątek (i lęk przed jego utratą) stanowi kluczową determinantę większości decyzji zarówno biskupów, jak i niższych poziomów kościelnych struktur. To jest ich kluczowe zadanie. Często zakopują te "talenty" w ziemi.
18/ No ale najważniejsze, że wydaje im się, że ich nie stracili. Tyle, że dzieje się to często ogromnym kosztem wykorzystania ludzi. Bo ktoś realne koszty działań musi ponieść. "Kościół zbiera pieniądze, Kościół nie daje pieniędzy" - tego się nauczyłem przez lata.
19/ Paradoksalnie zatem to właśnie majątek/kasa stanowi rękę, którą trzeba odciąć, by móc wyjść i głosić Ewangelię. Bo to ostatnie oznacza ryzyko, a ryzyko jest śmiertelnym zagrożeniem dla majątku. Tam, gdzie Kościół został pozbawiony majątku, szybciej idzie deklerykalizacja.
20/ Szybciej idą także niezbędne reformy, które u nas grzezną od lat. Bo lepiej nie ryzykować. Pieniądze lubią ciszę. Wystarczy spojrzeć na sytuację Kościoła na Słowacji. Tam już dawno nie ma feudalizmu na taką skalę co u nas. Komisja Majątkowa to było czyste ZUO.
21/ W Polsce to właśnie majątek jest główną siłą utrzymującą feudalny system władzy w Kościele. Dopóki Kościół będzie mieć ten majątek, żadne realne zmiany nie zaczną się dziać. To jednak nie tak łatwo zrozumieć. Osoby wychowane w feudalnym, kościelnym systemie tego nie widzą.
22/ Jest mnóstwo super ludzi w Kościele, prawdziwie "Bożych", którzy nie są w stanie dostrzec, jak ogromnym głazem u szyi jest ten majątek. Mógłby być błogosławieństwem, gdyby go puścić w obieg, ale jest przekleństwem. Nie chodzi o ejdżyzm, ale rozumieją to bardziej 30latkowie.
23/ Ale oni nie mają nic do powiedzenia w Kościele. Mam na myśli zarówno świeckich, jak i duchownych. Ja jestem już dziadersem dla tego pokolenia, a też nie mam nic do powiedzenia w Kościele;) Wiecie, od czego zacząć rewolucję - od wymuszenia rocznych sprawozdań finansowych.
24/ I to nie od pojedynczych parafii, ale od całych diecezji i całych zgromadzeń zakonnych. Z bilansem aktywów/pasywów i rachunkiem wyników. To by uruchomiło prawdziwe tsunami, uwierzcie mi na słowo. Ale dlatego się nie wydarzy. Zachęcam jednak @BpWazny, żeby choć dał sygnał.
25/ Bo obawiam się patrząc na ostatnie wydarzenia, że żaden inny hierarchia nie będzie mieć tyle za przeproszeniem jej, aby przełamać to najgorsze tabu polskiego Kościoła. O wiele poważniejsze niż obyczajówka. Koniec mojego słowa na niedzielę, dobrej nocy!
@KedzierskiMarc Nie no Marcin, problem z kolejnym wystąpieniem znanego dominikańskiego kaznodziei, wskazuje na jakiś systemowy problem u dominikanów. Tam takich głośnych wystąpień charyzmatycznych zakonników w ostatniej dekadzie było sporo. Jest ryzyko, że tam coś nie działa z formacją. Jest
@PMLeonarski No dobra, nie neguję, że u dominikanów źle się dzieję. Mi chodzi o coś zupełnie innego - że koncentrując się na obyczajówce tracimy z oczu coś dużo poważniejszego, bo (1) powszechnego i (2) stanowiącego esencję systemu władzy, którego takie historie są po prostu emanacją.
@KedzierskiMarc @threadreaderapp unroll
@KedzierskiMarc Przecież większość wystąpień z zakonu to nie jest kłótnia o pieniądze czy majątek tylko odejścia "charyzmatycznych" współbraci - więc problemem jest raczej doktryna i formacja, niż cokolwiek innego. Plus romanse.
@KedzierskiMarc Bardzo ciekawe spojrzenie na to, co bardziej szkodzi Kościołowi. Większość uczestników wspólnoty, jak też zewnętrzni obserwatorzy uważają, że to jednak skandale obyczajowe są tym złem niszczącym Kościół.
@KedzierskiMarc Pan Jezus tylko jak uzyl przemocy, w sprawie "majatku" ;)
