[Zainspirowany filmem A House of Dynamite] Krótki wątek o słynnej czarnej teczce służącej do autoryzacji ataku nuklearnego 🧵 Inaczej nazywana "Football" - dlaczego? Nie ma oficjalnego wytłumaczenia; być może ma to związek z Single Integrated Operational Plan.
SIOP, czyli przygotowany za prezydentury Trumana plan strategicznego bombardowania (też nuklearnego). Który miał nosić kryptonim "dropkick" - a, cóż, do wykonania drop kicka potrzebna jest "piłka". Ale to jedynie domysły. Sama torba pojawia się zaś za kadencji Eisenhowera.
Zagrożenie radzieckimi pociskami balistycznymi, doświadczenia z wojny Koreańskiej: najwyższe kierownictwo Pentagonu uznało, że ówczesny system reagowania na zagrożenie jest zbyt powolny. Zakładał konferencję między prezydentem, sekretarzem obrony a Połączonymi Szefami Sztabów.
Stąd mechanizm autoryzacji działań przez prezydenta bez potrzeby wcześniejszej konsultacji - i w każdym miejscu na świecie. I jeszcze, w trzech kopiach, gdyby kontakt z prezydentem okazał się (z różnych powodów) niemożliwy. I ciężką, ta za prezydenta Kennedy'ego miała ważyć
30 kilogramów! A o jej zawartości wiemy z kilku dokumentów - od książki Warrena Gulley'a, po odtajnione notatki z przygotowywania SIOP w pierwszej połowie lat 60. Te sześćdziesiąt lat temu w jej skład miały wejść kody startowe, numery telefonów kontaktowych do brytyjskiego
premiera i prezydenta Francji, oraz "podręcznik SIOP" - czyli informacje na temat opcji ataku nuklearnego. To ostatnie nie było przeznaczone dla prezydenta, tylko dla towarzyszącego mu personelu wojskowego. Otóż ich zadaniem było wytłumaczenie głowie państwa, jakie mogą być
skutki konkretnych wydarzeń. Dlatego, z tego co wynika z dokumentów, to były specjalistyczne informacje geograficzne (chociażby o położeniu obiektów wojskowych) i techniczne (chociażby potrzebny szacowany czas na dany rozkaz). Punkt wyjścia jest jasny: jeśli się da, prezydent
ma skontaktować się z Dowództwem Strategicznym I Połączonym Kolegium Szefów Sztabów. I ważne - w torbie nie ma "przycisku nuklearnego", są wspomniane kody. Otóż prezydent musi podać odpowiedni szyfr potrzebny do weryfikacji. I zdaniem CRS, Sekretarz Obrony nie ma prawa weta.
I tu niektórzy politycy wskazują na problem prawny - przed kadencją Roberta McNamary (Sekretarza Obrony przy Kennedym) było kilka planów reagowania na zagrożenie nuklearne. Osobna miała armia, osobna miała marynarka czy siły powietrzne. I miały one ograniczone prawo do użycia
arsenału. McNamara zmienił to i skonsolidował wszystkie plany w jeden - ale nadal pozostaje kwestia przepisu 10USC §892, który nakazuje armii działanie "zgodnie z prawem". Czyli też zakłada możliwość nieposłuszeństwa w określonej sytuacji.
I nie jest to dyskusja czysto teoretyczna, bo generał John Hyten zeznawał w 2017 roku, że on byłby gotowy odmówić wykonania bezprawnego rozkazu - właśnie powołując się na powyższy przepis. Swoją drogą, osoba nosząca torbę nie jest przypadkowa.
Każdy z rodzajów sił zbrojnych wybiera jedną osobę, która będzie rotacyjnym asystentem prezydenta (i będzie nosił torbę). Musi być to przynajmniej oficer o odpowiedniej randze, i przechodzi on jedną z najsurowszych kontroli przeszłości w całej administracji.
Tradycja od Eisenhowera z Kennedym do (prawdopodobnie) W. Busha z Obamą (bo o Obamie i Trumpie nie wiemy) mówi o tym, że ustępujący prezydent "oficjalnie" przekazuje kody autoryzacyjne w dniu inauguracji. Są one jednak aktywowane dopiero w momencie zaprzysiężenia.
Wiemy również o tym, że w międzyczasie (pułkownik Carolyn Bird sugerował, że przy okazji ewolucji SIOP w OPLAN) trochę "księgę" uproszczono - w sensie, informacje techniczne nadal pozostały, ale jest osobna strona poświęcona jasno pokazująca "scenariusze działań A, B (...)".







